No to lecimy z tym koksem.
Dzisiaj miałam iść na swój pierwszy mecz, ale dziewczyny nie mogły iść, więc siedziałam w domu. Większość dnia sie obijałam, ale późnym popołudniem zrobiłam sobie obiadek i potem czytałam Kamienie na szaniec.--Kocham szkołe--. Szczerze mówiąc, czasami zadziwiają mnie lektury. Zauważyłam, że lubię literature faktu i powieści o tematyce wojennej. Ale tylko te dotyczące I i II wojny światowej i okresu między wojennego. Nie trawie tekstów stylizowanych archaicznie o rycerzach i ich potyczkach. CÓŻ
Śmieje się sama z siebie.
Ja: "On na mnie patrzy, to napewno miłość ". ZAWSZE SPOKO.
Ale ja naprawde jestem dziwna. Patrze sie na Daniela, on sie patrzy na mnie i odwraca wzrok, za chwile zaś sie patrzy i ja odwracam zwrok i tak kilkanaście razy dziennie. Przez to zaczął mi sie podobać --yolo-- Nie mam zielonego pojęcia jaki on jest, bo nasz kontakt ogranicza sie do wspólnego siedzenia na schodach, na przerwach, ale jest śliczny i moja głupia podświadomość już zaczeła wymyślać romantyczne sceny, które się nigdy nie wydarzą, przez co wkopałam sie jeszcze bardziej. Jak tylko go widze to mam banana na twarzy. Nienawidzę siebie. YAY ME.
Magda jest o mnie zazdrosna.LOL
Uważa, że Kamila ją olewa i zamiast spędzać czas z nią to spędza go ze mną. I pierdoli, że nic do mnie nie ma, ale już próbowała nastawić Klaudie i Karoline przeciwko mnie. Nadawała na mnie ostro, ale dziewczyny mnie lubią (idk why) i ją olały. huehue .
Ona nie ma żadnego logicznego powodu, żeby mnie nie lubić, czy mieć jakieś pretensje. Ehh, żałosne. W takich sytyacjach dochodze do wniosku, że moi rówieśnicy to nie jest towarzystwo dla mnie.
Czuje się samotna. Pomimo iż mam dziewczyny, mam znajomych z wakacji, mam Rafała, Polaka, Miśke, to czuje sie w chuj samotna. Tak samotna nie czułam sie gdy nie miałam towarzystwa przez 3 miesiące.
something is wrong with me
Cóż za paradoks. Byłam sama, nie czułam sie szczególnie samotna. Im więcej ludzi mnie otacza, tym bardziej doskwiera mi samotność. To chyba dlatego, że mam tą świadomość, że jest dużo osób wokół mnie, ale żadnej nie umiem zaufać, a jak byłam sama, to nie było tego problemu.
Pomimo, iż Kamila wie o mnie więcej niż ktokolwiek inny, po tych wszystkich sporach i "rozstaniach" nie umiem jej zaufać :c Kiedyś bez najmniejszego problemu mówiłam jej wszystko, teraz nie umiem jej powiedzieć o sobie nic bardzo osobistego. Żandych uczuć, przeżyć czy rozterek.
NIC, POSROSTU NIC.zero, null,nothing!
Po pierwszej kłótni, która wyszła z nieporozumienia zachowywałyśmy sie jak znajome. CZASAMI spędzałyśmy czas razem po szkole czy jak było jakieś wolne. Po drugiej rozłące, która wyszła z jej winy nie miałyśmy ŻADNEGO bliskiego kontaktu przez 3 miesiące. W końcu ona się złamała i mnie przeprosiła za swoje zachowanie i zaś było kolorowo. Wtedy czułam jakbyśmy zaczynały od nowa, ufałam jej w 100% i cieszyłam się, że nasza przyjaźń nie umarła. Niestety po kilku kolorowych miesiącach doszło do trzeciej dużej kłótni. Zaś z jej winy. Ale złamała się po miesiącu i przeprosiła. Tylko, że przy tej kłótni zraniła mnie najbardziej i miałam wielką rozterke co zrobić. Wybaczyć jej, czy dać sobie spokój z tą znajomością. Postanowiłam dać tej przyjaźni ostatnią szanse. Było to 2 miesiące temu. Wciąż rozważam, czy to był dobry wybór. Ale mam nadzieje, że tak.
Chyba nie umiem zaufać Kamili, bo podświadomie nie chce tego zlrobić, że mnie zaś nie rozwaliła na milion kawałków, gdy znów pod wpływem impulsu, czy innych osób postanowi mnie "rzucić".
A tymczasem przedemną najważniejszy wybór życia:
-czytać dalej Kamienie na szaniec
-położyć sie do łóżka i obejrzeć jakiś film/poszukać czegoś w telewizji
-iść spać
Chyba postawie na to drugie.
Dobranoc
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz